HISTORIA KLUBU
Przez wiele lat gdańska prasa, pisząc o działalności Zespołu Szkół Samochodowych, ze szczególnym uznaniem wypowiadała się o działającej w szkole
sekcji kartingowej Automobilklubu Gdańskiego. I nie bez przyczyny, gdyż swego czasu sekcja ta odnosiła liczne sukcesy w wielu krajowych zawodach.
Sekcja kartingowa Automobilklubu Gdańskiego związana jest z gdańska Samochodówką od kwietnia 1986 r. W rok po przejęciu przez szkołę opieki
nad kartingami w "Wieczorze Wybrzeża" ukazał się artykuł informujący o kondycji sekcji i sukcesach zawodników uprawiających tę dość oryginalną
dyscyplinę sportową.
"Sekcja kartingowa Automobilklubu Gdańskiego dzięki osiąganym sukcesom sportowym znana jest w całym kraju. Przez wiele lat sekcja ta działała przy
gdańskim "Transbudzie", a od kwietnia ub. roku znajduje się pod skrzydłami Zespołu Szkół Samochodowych. Właśnie od tego czasu, wspomagana w swych
poczynaniach przez dyrektora ZSS mgr Krzysztofa Kubickiego, rozwija swą działalność z coraz większym powodzeniem. Członkowie sekcji mają dobre warunki
warsztatowe i dysponują już znaczną ilością sprzętu. Prawie wszystkie z 22 kartingów młodzi zawodnicy zbudowali sami pod kierownictwem doświadczonego
mechanika Marka Pieśki. W warsztacie i gdzie indziej przepracowali oni w sumie niebagatelną liczbę 9 tysięcy roboczogodzin."
O tym, jak duże znaczenie w regionie miała szkolna sekcja kartingowa, świadczyć może obecność na jednym ze spotkań działaczy klubu pani prezydentowej
Danuty Wałęsowej. W kronice z 1991 r. czytamy:
"Bardzo uroczyście zakończono sezon kartingowy w naszej szkole. 23. X. w świetlicy zebrała się śmietanka działaczy Automobilklubu (...) I niespodzianka!
10 minut przed rozpoczęciem imprezy przed szkolę zajechał reprezentacyjny samochód, a 7, niego w towarzystwie dwóch panów wysiadła prezydentowa Danuta
Wałęsowa! Potem już odbyło się uroczyste powitanie gości (...). Pani prezydentowa chętnie słuchała wypowiedzi naszych, to znaczy szkolnych, działaczy
koła kartingowego i zganiła niektórych działaczy z urzędu, co to nie widzą przyszłości naszej dalszej działalności w różowym świetle, a śnią się im
jakieś koszmary. Powiedziała, iż trzeba starać się, by było dobrze, coś zmienić, zreorganizować itp., a pieniądze na naszą dalszą działalność
muszą się znaleźć."
Niestety, kolejne lata dla "Geparda", bo taką nazwę przyjął w międzyczasie Szkolny Klub Kartingowy, nie były tak różowe, jak marzyła pani prezydentowa.
Złożyło się na to wiele czynników - pośród nich kwestia finansów odgrywała chyba najważniejszą rolę. Prawdziwy kataklizm nastąpił jednak w 2001 roku,
kiedy to z siedziby klubu ukradziono cztery ostatnie gokarty. Wtedy to "Gepardem" zajął się pan Janusz Damentko, znany wybrzeżowy kierowca rajdowy.
"W klubie zacząłem pojawiać się około 1996 roku - starałem się pomóc panu Pieśce. Gdy pan Glinczewski zrezygnował z prezesowania, nie było chętnego
na objęcie tego stanowiska. Za namową Jerzego Misztala zostałem prezesem, jednak na początku tylko firmowałem klub, gdyż brałem udział w rajdach
i tej dziedzinie poświęcałem najwięcej uwagi. Na poważnie zająłem się klubem po tej nieszczęsnej kradzieży, czyli w lutym 2001 roku."
Pan Damentko rozpoczął swe prywatne śledztwo. Otrzymał informacje, że widziano jakieś gokarty na Olszynce. Nawiązał współpracę z taksówkarzami, którzy prowadzili obserwację tej dzielnicy Gdańska. W tym samym czasie w zakładzie pana Damentko zbudowano dwa nowe gokarty, które przekazano klubowi. I wtedy wydarzyło się kolejne nieszczęście.
"Na początku maja - wspomina pan Damentko - miało miejsce następne włamanie i te dwa gokarty też ukradziono! Wówczas zawiadomiliśmy już policję. Finał był taki, że z tych 6 ukradzionych pojazdów odzyskaliśmy 3 - oczywiście w stanie kompletnej ruiny: połamane, pokrzywione,
z pozacieranymi silnikami."
Na szczęście te wydarzenia nie zniechęciły miłośników sportu kartingowego. Ze sprzętu, który udało się odzyskać, a także z części po zniszczonych wcześniej pojazdach, udało się zrobić 4 karty i w 2002 r. pięciu chłopców mogło już wystartować w Mistrzostwach Polski.
Po latach w gdańskiej prasie znowu zaczęły pojawiać się artykuły dotyczące działalności klubu kartingowego. Jeden z nich, zamieszczony w "Głosie Sportowym", opatrzono znamiennym tytułem: "Gepard szykuje się do skoku". Zacytujmy fragmenty:
"Tradycje kartingowe na Pomorzu liczą 30 lat, a klub Gepard istnieje z przerwami już od lat 20. Funkcjonuje przy Zespole Szkół Samochodowych
w Gdańsku, który udostępnia pomieszczenia na warsztaty. (...)
Osoby pracujące w klubie robią to społecznie - mówi Damentko. - Razem ze mną w Gepardzie pracują byli kierowcy rajdowi, których wiedza
gwarantuje, że nasi zawodnicy będą dobrze przygotowani do czekających ich startów (...) chłopcy, którzy chcą jeździć na gokartach, muszą być
inteligentni, sprawni fizycznie i dobrze się uczyć."
Współpraca klubu ze szkołą przebiega z korzyścią dla obydwu stron. ZSS wynajmuje "Gepardowi" pomieszczenia, płaci rachunki za prąd, ogrzewanie i wodę, z funduszu Komitetu Rodzicielskiego opłacany jest instruktor, zawodnicy natomiast, zajmując coraz lepsze lokaty w zawodach różnej rangi, rozsławiają imię szkoły.